- Czemu mam ją zostawić, skoro biegała sama po terenach klanu? - warknął w stronę wojowniczki. - Musi się nauczyć, że to zbyt niebezpieczne. Jak to możliwe, że tak się zachowując ta mała nadal żyje? Gdybym nie zareagował, za chwilę coś by ją zabiło! - po czym popchnął kociaka łapą żeby się podniosła. Popatrzył na wojowniczkę.
- Weź ją i lepiej pilnuj. Bo inaczej któregoś dnia znajdziesz ją nieżywą. Dzisiaj o mało brakowało, a to by się stało. - powiedział.
Róża?