- Mroczny Szepcie. - powiedziała. - Wiem, zachowałeś się bardzo źle zdradzając klan, ale wybaczę ci, bo jesteś moim synem. - zobaczyła w jego oczach niedowierzanie i zdziwienie. - Tak, to ja. Musiałam cię zostawić samego i przepraszam za to. Naprawdę zrobiłam to dla twojego dobra. Ale teraz znów ze mną jesteś i nie wygnam cię. - chciała go polizać, ale on się cofnął, dalej nie dowierzając, po czym wybiegł z legowiska. Przywódczyni westchnęła.
Róża?