6 mar 2016

Od Mrocznego Szeptu

Znów był na patrolu. Chciał odejść od nich wszystkich, wciąż nie wierząc w to, że przywódczyni klanu jest jego matką. To nie mogła być prawda. Nagle usłyszał znajomy głos wołający jego imię. Ptasia Pieśń. Nie widział jej od czasu tamtej walki na granicy, co działo się jakieś trzy księżyce temu. Odwrócił się w jej stronę z lekkim uśmiechem. Przytuliła go.
- Tęskniłam tak bardzo! - powiedziała.
- Ja też. - polizał ją pomiędzy uszami. - Jak się czujesz?
- Doskonale! Nasza córka także... - uśmiechnęła się po tych słowach, ale ten uśmiech po chwili zniknął.
- To przecież świetnie, że wszystko dobrze i mamy córkę! O co chodzi? - spytał trochę zdziwiony tym wszystkim.
- Chciałabym, żebyś zabrał małą do swojego klanu... Bo wiesz, moi bracia... i inne koty... nie mogą wiedzieć... oni nie wiedzą, że mam kociaka. Ukrywałam ją przez te dwa księżyce poza obozem. Ale nie dam już rady. Proszę cię, oni będą chcieli wiedzieć, kto jest ojcem, a jak się dowiedzą, będzie źle z nami wszystkimi. Błagam... - prosiła cały czas.
- No dobrze, dobrze... gdzie ona jest? - zapytał.
- Dziękuję. - znów się uśmiechnęła. - Wiatr, chodź tutaj! - zamiauczała spokojnie. Po chwili zobaczył wystający ponad trawą jasnorudy, puszysty i pręgowany ogonek z białą końcówką, zmierzający w ich kierunku. Wreszcie koteczka wyszła z pomiędzy roślin i mógł zobaczyć, jak wygląda. Był to najbardziej uroczy kociak, jakiego widział w życiu. Jej krótkie, białe futerko, stające się rudym, pręgowanym na uszach, pyszczku i ogonie, oraz te niesamowite, błękitne oczy - takie same, jak jego. Różowy nosek a pod nim uśmiech. Wesoła koteczka popatrzyła na wojownika.
- Oto twój tata, Wiatr. - wytłumaczyła Ptasia Pieśń. - Ma na imię Mroczny Szept. Zabierze cię do Klanu Błękitu.
- To super! - ucieszyła się Wiatr i podeszła do kocura. - Jestem Wiatr, tato! Miło mi cię poznać!
- Mi także miło się poznać, Wiatr. - polizał ją po łebku. Koteczka zaśmiała się, po czym usiadła obok niego, pozwalając rodzicom pożegnać się ze sobą.
- Będę tęsknić, bardzo... - powiedział Mroczny Szept.
- Ja też. - odpowiedziała kotka. - Ale spotkamy się jeszcze. Pilnuj małej. Będę szczęśliwa widząc jak dorasta w opiece twojego klanu. Będzie świetną wojowniczką.
- Dopilnuję, by tak było. - uśmiechnął się.
A po pożegnaniu wziął córkę za skórę na karku i zaniósł do obozu. Mógł powiedzieć, że jest jej ojcem. W końcu Lodowa Gwiazda i Czarna Róża wszystko wiedzą.

Ktoś?
Aveline Gross (Land Of Grafic)