- A co cię to obchodzi? - syknął w jej stronę. - Byłem na patrolu tak jak kazała Lodowa Gwiazda. Czemu dziwi cię, że śmierdzę ich klanem, skoro byłem na granicy z nim? - po tym polizał kilka razy mokre futro i z dumnie uniesionym pyszczkiem odszedł w stronę legowiska wojowników. Co ta cała zastępczyni sobie myśli? Wróci z patrolu i od razu się czepia. Nie musi wiedzieć, że Mroczny Szept zaprzyjaźnił się z kotką z wrogiego klanu.
Róża?