Czarny kocur wdrapał się na drzewo i położył na gałęzi, grzejąc w promieniach słońca. Nie miał ochoty na żadne polowania, walki i patrole. Przynajmniej w tej chwili. Nie wyspał się, więc postanowił odpocząć właśnie teraz, kiedy jest mu ciepło. Ale coś mu nie pozwoliło. Był na granicy z Klanem Czerwieni. Jacyś ''genialni'' członkowie wrogów postanowili akurat w tamtej chwili i w tamtym miejscu urządzić sobie jakieś zabawy. A konkretnie zabawę nazywającą się ,,Denerwujemy Mrocznego i sprawdzamy, kiedy nas zabije''. Zaczęli coś krzyczeć w jego kierunku. Po chwili nie wytrzymał i zeskoczył z gałęzi.
- Czego chcecie? - warknął w ich kierunku niezbyt zadowolony, że przerwali jego odpoczynek. Były to dwie kotki, na szczęście stały po swojej stronie.
- Jesteśmy na patrolu. - powiedziała jedna z nich, brązowa, pręgowana, najprawdopodobniej terminatorka. - Ostatnio często tu przychodzicie.
- Często tu przychodzimy, bo wy często tu jesteście i musimy was przeganiać. - mruknął, po czym usiadł i zaczął lizać futro na piersi. W tamtym momencie druga kotka zrobiła krok do przodu.
- To raczej my się boimy, że wy będziecie przechodzić na nasze tereny. - syknęła. Kocur popatrzył spokojnie w jej ciemnoniebieskie oczy.
- Po co mielibyśmy chodzić na wasze tereny? Jest nam tu dobrze. - odpowiedział. Obydwie zasyczały. Wysunęły pazury i podeszły tak blisko, że prawie weszły do rzeki. Stuliły uszy i patrzyły na niego ze wściekłością. - Nie chcę walczyć. Odejdźcie. - przestał lizać futro. Nagle z krzaków po ich stronie wyszła jasnoszara, dorosła kotka i popatrzyła na nie ze zdziwieniem.
- Dębowa Łapo, Kamienny Kwiecie, chodźcie stąd. - po wypowiedzeniu tych słów przeniosła wzrok na Mroczny Szept. - Nie chcemy walki. - po czym odwróciła się i odeszła gdzieś wgłąb swoich terenów, a dwie młodsze kotki podążyły za nią. Mroczny Szept nie zdążył już odpocząć, bo gdy się odwrócił, zobaczył za sobą drugiego wojownika z Klanu Błękitu.
Ognisty Wąsie?