Nie wiedziała, co się stało. Poczuła ból na pyszczku i zobaczyła przed sobą leżącego Mroczny Szept. Wyciągnęła przed siebie łapę i dotknęła lekko jego czarne futro, szepcąc prawie niedosłyszalnie nawet dla niej samej ,,synu''. A on leżał tak dalej z zamkniętymi oczyma, jak nieżywy, tylko na całe szczęście oddychał. Biała uniosła wzrok, by spojrzeć w oczy zastępczyni.
- Nic się nie stało. - odpowiedziała słabym głosem, po czym podniosła się.
Róża?