- A o to zdrajca, we własnej osobie! - Syknęła Róża, wyraz jej pyszczka momentalnie zmienił się, z wesołego na ponury. Jednak w oczach ciągle miała swój blask. Ale typowo wredny blask.
Mroczny Szept tylko nastroszył futro na karku i cofnął się o krok. Ptasia Pieśń wyglądała na przestraszoną, bardzo przestraszoną. Skuliła się w trawie, czekając na to co będzie dalej, tak samo jak Mroczny Szept.
Wtem nagle, niespodziewanie obok kremowej kotki pojawiła się dwójka kocurów z Klanu Czerwieni. Dobrze Róży znanych.
- Czarna Noc i Czerwone Słońce...kopę lat! - Miauknęła z udawaną radością Róża, oblizując wargę.
- Czarna Róża jak mniemam? A więc znów się spotykamy! - Zaśmiał się zuchwale Czerwone Słońce, zasłaniając ciężarną kotkę.
- Macie coś do naszej siostry, to macie coś do nas! - Wyrwał nagle Czarna Noc.
Sprawy się pokomplikowały - Mroczny Szept to zdrajca, Ptasia Pieśń jest z nim w ciąży, Czerwone Słońce i Czarna Noc to jej bracia którzy o niczym nie wiedzą. Cudownie po prostu, scena z jakiegoś słabego melodramatu.
Lodowa? >:3