20 lut 2016

Od Czarnej Róży

Przywódczyni się cofnęła. Okazała uległość tym gestem. Teraz wszystko w łapach Czarnej Róży.
Słysząc Czarną Noc, uśmiechnęła się jedynie zuchwale, a jej oczy straciły blask.
- A więc chcesz skończyć jako strawa wron! Proszę bardzo. - Ostatnie słowo wypowiadane było zimnym, surowym i obojętnym głosem, po tych słowach Róża przeskoczyła rzekę i wylądowała prosto na czarnym kocurze.
Jednym płynnym ruchem wbiła mu pazury w gardło, z miną i wzrokiem ciągle absolutnie obojętnymi. Kocur nie mogąc złapać oddechu, szarpał się pod pazurami Róży, która bardzo powoli wbijała je coraz głębiej i coraz bliżej aorty. Gdyby nie Czerwone Słońce, Czarna Noc już byłby trupem. Rudo-biały zrzucił zastępczynię Błękitu ze swojego brata, tym samym zadając jej cios w bark. Zignorowała jednak ból, i wbiła pazury w jego łapę. Aż do kości. Wił się i miauczał żałośnie, ale Róża wbijała zęby coraz głębiej i głębiej. Słychać dźwięk pękającej kości. Puściła jego łapę, i automatycznie odskoczyła do tyłu.
- JEST BARDZIEJ SZALONA NIŻ ATAKUJĄCY LIS! - Fuknął w bólu Czerwone Słońce.
- TO WARIATKA...! - Wydusił z siebie Czarna Noc.
Róża jedynie stała tam, cała splamiona krwią, ze swoim psychopatycznym uśmiechem.


Mroczny Szept, Lodowa Gwiazda? >:3
Aveline Gross (Land Of Grafic)