Róża uśmiechnęła się serdecznie, nie chcąc wystraszyć małej. Chyba się udało, gdyż cętkowana przestała się kulić i podeszła bliżej szarej kotki, wtulając jej się w futro.
- A ty masz jakieś imię? - Spytała nagle szara. Cętkowana tylko usiadła, i spojrzała niebieskimi paczałkami w górę, próbując namierzyć pyszczek Róży. - Powiesz coś? - Maluch pokiwał główką na "nie". - Czyli nie mówisz? - Cętkowana przytaknęła. - No dobra...wracając, masz jakieś imię. - Zaprzeczenie. - A chciałbyś? - Potwierdzenie. - Jak by cię tu nazwać...Cętka? - Zdecydowane zaprzeczenie. - Bura? - Jeszcze większe zaprzeczenie. Róży powoli kończyły się pomysły. - Lamparcica...? - Cętkowana oparła się na zadnich łapkach i szybko kiwała główką na "tak". - Czyli Lamparcica. - Zaśmiała się Róża, czule liżąc koteczkę po pyszczku. Od teraz miała swoją małą córeczkę, słodką malutką siostrzyczkę...swoją podopieczną, niemowę Lamparcice.
Ktuś? .3.