- Leć do kociarni. - Liznęła ją po karku, a koteczka odbiegła. Róża podeszła tymczasem do młodego wojownika. Oczy po raz kolejny całkowicie straciły blask, tak, jakby zastępczyni Błękitu była martwa. - A powinno cię to obchodzić, zuchwały mysi móżdżku.
Nie miała zamiaru się z nim kłócić - machnęła tylko ogonem i odeszła.
Mroczny? B)